Zapobieganie

Zapobieganie

Kiedy pacjenci zapoznają się z tym podejściem, często można porównać to do zderzenia z górą lodową, zwłaszcza z tą górą lodową, która zakończyła pierwszą i zarazem ostatnią podróż Titanica. O godzinie 21.30 tamtej koszmarnej nocy masywny parowiec otrzymał pilną wiadomość z innego statku, że zmierza w kierunku góry lodowej. Informacja ta została zignorowana. Ponad godzinę później kolejny statek wysłał do dowództwa Titanica telegraam ostrzegający o zagrożeniu na kursie parowca. Operator bezprzewodowego systemu komunikacji z Titanica, który w tym czasie usiłował skontaktować się z Nową Funlandią, odparł ( za pomocą kodu Morse’a) : „Zamknij się! Zagłuszasz mnie. Jestem zajęty”
Na tragiczne zakończenie złożyły się też inne problemy. Titanic płynął zbyt szybko jak na tę mglistą noc i bardzo złą widoczność. Woda wydawała się nadzwyczajnie spokojna, dając załodze fałszywe poczucie bezpieczeństwa. I chociaż na pokłądzie statku znajdowała się lornetka, była ona zamknięta w schowku, do którego nikt nie miał klucza, co oznaczało, że załoganci wyglądający przeszkód polegali wyłącznie na swoim wzroku. Czterdzieści pięć minut po tamtym , ostatnim komunikacie radiowym czujka dostrzegła zgubną górę lodową niecałe pięćset metrów przed dziobem statku. Wszyscy wiedzą jak to się skończyło.
Co jednak, gdyby Titanic był wyposażony w radar i sonar ( które pojawiły się dopiero w czasie II wojny światowej, czyli piętnaście lat później )? Albo lepiej – GPS i obrazowanie satelitarne? Zamiast usiłować prześlizgnąć się przez labirynt śmiertelnie niebezpiecznych gór lodowych,licząc na szczęście, kapitan mógłby wtedy dokonać drobnej korekty kursu na dzień lub dwa wcześniej i utrzymać statek z dala od całęgo ambarasu. Dokłądnie tak postępują kapitanowie statków w dzisiejszych czasach. Ulepszona technologia sprawiła, że zatonięcia w stylu Titanica stały się przeszłością i inspiracją dla łzawych, nostalgicznych filmów z przestylizowaną ścieżką dźwiękową (sic).
Jeśli nie umiemy zapobiegać, nasz wzrok nie jest wystarczająco mocny. Przewidywanie ryzyka sięga najdalej dziesięć lat wprzód.
Tymczasem choroby sercowo- naczyniowe mogą sie rozwijać przez dziesięciolecia.
Nowoczesna medycyna spogląda na tę sytuację przez zupełnie inny pryzmat. Czterdziestolatek powinien myśleć o swoim trzydziesto-, albo czterdziestoletnim profilu ryzyka chorób serca, a nie o zaledwie dziesięcioletnim. Niezbędne są nam zatem narzędzia o znacznie większym zasięgu niż relatywnie krótkotrwałe testy kliniczne. Potrzebujemy zaawansowanego radaru, GPS-u, obrazowania satelitarnego i całej reszty – nie tylko szybkiego oglądu.
Wg założeń nowoczesnej medycyny , rola lekarza polega na „nawigowaniu”pacjenta , aby przeprowadzić go bezpiecznie przez labirynt gór lodowych. Lekarz jest na stałęj czujce wykrywającej zagrożenie, 24 godziny na dobę , siedem dni w tygodniu: Ile gór lodowych stoi nam na drodze? Która znajduje się najbliżej ? Jeśli odpłyniemy od tych kilku lodowców, to czy znajdziemy na nowym kursie inne niebezpieczeństwa? Czy gdzieś tam za horyzontem, jeszcze dla nas niewidzialne, nie czają się większe i groźniejsze góry lodowe?
Bez zapobiegania jesteśmy jak pasażerowie statku, niesionego jakby z prądem. Medycyna nowoczesna wymaga od nas pacjentów znacznie więcej.
Musimy być dobrze poinformowani, wykształceni medycznie w rozsądnym stopniu, znać i rozumieć swoje cele oraz rozpoznawać prawdziwą naturę ryzyka. Trzeba pragnąć zmienić zakorzenione w nas nawyki i wychodzić poza strefę komfortu. Musimy zawsze bać udział w procesie, nigdy nie możemy stać się pasywni. Musimy konfrontować się z problemami , nawet tymi niewygodnymi lub przerażającymi, zamiast ignorować je, dopóki nie okaże się, że jest zbyt późno. Musimy ryzykować własną skórę ( w bardzo dosłownym znaczeniu tego słowa i podejmować ważne decyzje.
W tym scenariuszu nie odgrywacie juz roli pasażera , każdy z nas jest kapitanem swojego własnego okrętu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *